Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 grudnia 2012

Wesołych Świąt!



Serdeczne życzenia rodzinnych, spokojnych świąt Bożego Narodzenia oraz lepszego nowego roku, który niech będzie dla Was rokiem refleksji i dobroci. Nie zapominajcie o rzeczach ważnych, nie rezygnujcie z mówienia Waszym najbliższym, że ich kochacie, nie odkładajcie swoich marzeń na jutro!

Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze!

Wesołych świąt!

środa, 21 grudnia 2011

Wesołych Świąt!

W tym roku świętujemy pod szczęśliwą gwiazdą, którą namalował dla nas Grzegorz Ptak.




Wszystkim, którzy tu zaglądają, życzę przypominających dzieciństwo, pięknych świąt, złapania pierwszej gwiazdki i oby łuska z wigilijnego karpia przyniosła Wam obfitość wszelkich łask!
Ci, którzy kochają święta, niech delektują się ich urokiem, a tym, których męczy tradycja, niech te dni mijają bezboleśnie. Gospodynie domowe niech się uśmiechną między jednym a drugim daniem, a goście niech docenią wysiłek gospodarzy. Samotnym życzę choć jednej życzliwej duszy, dzieciom wyrozumiałego Mikołaja, a nam wszystkim, abyśmy dzieląc się opłatkiem, szczerze wybaczyli sobie nawzajem nasze wzajemne winy.
O co i ja Was proszę.

Rzekłam.

piątek, 16 grudnia 2011

Pamiętajmy o naszych braciach mniejszych




Przy okazji rozmów o świętach i naszym pojmowaniu tradycji chciałabym Was bardzo prosić o choćby symboliczne wsparcie fundacji zajmujących się pomocą zwierzętom.
Co prawda na obrazie Grzegorza Ptaka nie ma psa ani kota, a te zwierzaki najczęściej są pensjonariuszami różnych azylów i schronisk, ale wierzę, że będzie on dla Was natchnieniem do działania, by miska zwierząt niechcianych nie była w czasie świąt pusta.


środa, 22 grudnia 2010

Pułapki dobroczynności

Zbliżające się święta Bożego Narodzenia to moment, kiedy częściej myślimy o tych, których los tak wstrząsająco opisał Andersen w baśni "Dziewczynka z zapałkami".
Dickens w "Opowieści wigilijnej" pokazał drugą stronę lustra, to znaczy tych, którzy mogliby, ale nie angażują się w dobroczynność, bo ich serca są stwardniałe na kamień.

Jak wynika z badań społecznych większość Polaków nie angażuje się w dobroczynność.
Dziwne, bo wydaje się, iż Polacy to naród gorących serc. Wystarczy przyjrzeć się corocznej akcji "Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy".

Od kiedy ten sam młody człowiek dwukrotnie chciał ode mnie wyłudzić na Krakowskim Przedmieściu pieniądze na "powrót do domu" nigdy nie wspieram nikogo na ulicy.

Tak, mam serce z kamienia.

Wydał całą kasę? Niech wraca do Skierniewic na piechotę.
Nie obchodzą mnie Cyganki czy Rumunki ze swymi ślicznymi dziećmi owiniętymi w łachmany.
Że nie mają na chleb? Być może.
Całego świata i tak nie zbawię.
Jeśli pomagać to z sensem, wierzę raczej w akcje skoordynowane albo pomoc konkretnej osobie.

Jako darczyńcy chcemy mieć pewne prawa. Chcemy móc wpływać na los obdarowanego.

Czy czyjkolwiek los zmieni się pod wpływem jednej, choćby najszlachetniejszej paczki?
Nie. To my zapewniamy sobie dobre samopoczucie.
I nawet przez najdroższe prezenty nie nabywamy praw do oceniania obdarowywanego.

Jakaś pani żali się, że jej paczka trafiła w ręce kogoś, kto miał brud w domu i palił papierosy.
Przykro mi, że tacy ludzie istnieją, ale tak właśnie degeneruje bieda i brak dobrych wzorców.
Wszyscy chcielibyśmy wejść do pokoiku na poddaszu, gdzie będzie schludnie, sympatyczni ludzie, poczęstują nas herbatą i jeszcze na dodatek będą umieli wyrazić swą wdzięczność.
Bo po to przecież to robimy. Dla ich wdzięczności.

Tymczasem to się prawie nigdy nie zdarza, a wdzięczność ludzka ma żywot motyla.
Z miejsca okazuje się, że rzeczy, którymi obdarowaliście, są nie tej jakości, że paczka za mała, za rzadko otrzymywana, że mogliście się bardziej postarać.

Obdarowani niezwykle szybko tracą poczucie, że coś zyskali, rośnie zaś w nich przekonanie, że dostali zbyt mało. To rodzi frustrację po obu stronach. Celnie opisał to Aleksander Puszkin w "Baśni o rybaku i złotej rybce".

Jednokrotna pomoc nie zmienia nic w życiu obdarowanych, częstsza pomoc uzależnia ich od otrzymywanych darów i zniechęca do podejmowania własnej aktywności, bo wygodnie jest żyć na cudzy koszt.

Ludzie szybko uczą się, jak pomoc wyłudzać.

Czułam się oszukana, kiedy następnego dnia, idąc tym samym odcinkiem Krakowskiego Przedmieścia, zobaczyłam gówniarza, który nie dojechał do Skierniewic, a dałam mu tyle, że na pewno by wystarczyło na bilet.

Nic więc dziwnego, że trudno jest być darczyńcą. Nie mając wpływu na reakcję osoby, której chcemy pomóc, nie wiedząc, czy jest to ta właściwa osoba, nie otrzymując żadnego podziękowania, a być może nawet jeszcze wzgardę, bardzo łatwo się zniechęcić.

Jednak nie traćmy nadziei, wszak wkrótce Boże Narodzenie.

Z tej okazji przyjmijcie moje najlepsze życzenia: abyście w każdej chwili Waszego życia czuli radość i byście zawsze byli darczyńcami, a nie obdarowywanymi.

Wesołych Świąt!

wtorek, 7 grudnia 2010

Czekając...


Kiedy patrzę na "Mędrców ze Wschodu" Grzegorza Ptaka, moje serce wypełnia czułość dla tych prostaczków, którzy idą ze swymi darami do stajenki. Skojarzenie z trzema królami narzuca się samo przez się, a przecież żaden z nich korony nie ma. Widzimy, że to biedni ludzie, którzy chcą podzielić się tym, co mają, a mają niewiele.  
Dla nas wszystkich Adwent jest okazją, by zwolnić w codziennym biegu i zauważyć innego człowieka.
Drogi nie musi nam wskazywać Gwiazda Betlejemska, zastąpi ją zwyczajna pierwsza gwiazdka.  

piątek, 8 października 2010

Coraz bliżej święta

Już październik.

Zaczynam myśleć o prezencie dla najwspanialszego z mężów.
Mam nadzieję, że zdążę coś kupić, zanim w radio zacznie lecieć "Last Christmas" albo coś równie uduchowionego, centra handlowe zaroją się od Mikołajów, na sztucznych choinkach zapłoną kolorowe światełka, a młode dziewczątka przebrane za anioły będą sprzedawać opłatki.

I znów święta!

Dziękujemy wam, centra handlowe, że Boże Narodzenie znów będzie trwało dwa miesiące!
Cudowna atmosfera rodzinnego domu zagubionego pośród ośnieżonych pól i narodziny w stajence niech wreszcie wypełnią nasze przesiąknięte laicyzmem dusze!

Sklepy lubią wyprowadzać klientów z równowagi.
Choć nikt nie potrzebuje dyskretnego przypominania, że grudzień to najlepszy miesiąc w handlu, a listopad najgorszy, rozciągają naszą grudniową rozrzutność na listopad. Przecież lepiej zawczasu pomyśleć o najwspanialszym i najcudowniejszych niż potem stać w kolejkach albo stresować się brakiem czasu, czyż nie?

Handel zawłaszczył święta, które z komercją nie powinny mieć nic wspólnego.
Świątynie konsumpcji w swej natarczywości posuwają się tak daleko, że większość klientów ma dosyć świąt, nim się one jeszcze zaczną.

A może jesteśmy sami sobie winni? Czy umiemy świętować?
Nie.

Święta dawno straciły pierwiastek duchowości. Szybkie przełamanie się opłatkiem, barszczyk z uszkami, pierogi, śledzik, postny bigosik, mak, kompot, prezenty i znów będzie można zasiąść przed telewizorem.

A tam - niespodzianka! - Kevin sam w domu!

I jak tu nie kochać świąt?

Rzekłam.