Czy potrafimy wyrażać miłość?
Pytanie banalne, odpowiedź niełatwa.
Wzory w historii zdarzały się rozmaite: od noszenia wstążek, darowywania kwiatów i śpiewania serenad pod balkonami, przez opiewanie w poezji oraz dokonywanie odważnych czynów ("Krokodyla daj mi, luby!"), wśród których wcale nierzadkim bywało wstępowanie do klasztoru a nawet samobójstwo w przypadku miłości nieodwzajemnionej (vide: moda na werteryzm).
Wydaje się rzeczą dość istotną rozważenie, czemu wyraz miłości ma służyć, a także kto, oraz wobec kogo, go dokonuje.
Inaczej bowiem zachowa się nastolatka, której widzenie świata jest z natury rzeczy dość uproszczone, inaczej człowiek dorosły. Inaczej wyrażamy naszą miłość rodzicom czy dzieciom, inaczej partnerowi.
Również etap związku jest ważny. Uwerturę gra się zupełnie inaczej niż finale. W tak zwanym zauroczeniu jesteśmy skłonni do większych szaleństw niż gdy sytuacja się ustabilizuje, a związek okrzepnie.
Wyrażania miłości nikt nas specjalnie nie uczy, robimy to, co uważamy za stosowne, najbardziej nośne i efektywne. Bierzemy przykłady z życia, lektur, zachowania naszych rodziców. Gesty bywają więc romantyczne, rozczulające, głupie, obliczone na efekt lub idące z duchem czasu.
Wyrażanie miłości jest czynnością intymną, a jednak coraz bardziej się instytucjonalizuje.
Za pasem święta, wydawcy zaczynają dodawać do czasopism cienkie zeszyciki z informacjami o zawartości tegorocznego worka świętego Mikołaja, wmawiając nam, że kupienie komuś upominku jest najlepszym wyrazem miłości.
Czyżby?
Nabycie gotowego wytworu jakiejś firmy, choćby najfikuśniejszego, najwymyślniejszego, najdroższego i z najlepszą metką, nie zastąpi nikomu kontaktu z przedmiotem uwielbienia.
To jak kupienie psu ulubionego smakołyku i rzucenie, by się zajął gryzieniem. Czy sprawi mu to większą przyjemność niż zabawa z Tobą?
Choćby nabycie upominku kosztowało nas bardzo wiele, nie darowujmy rzeczy w zamian za czas i uczucie.
Miłości się nie kupuje. Miłość wymaga czasu i uwagi.
Nikt nie wie, za co dostaje się miłość. Bo nie za poświęcenie, nie za cierpienie, nie za uporczywe pragnienie. Nie za wszystkie myśli skoncentorwane na przedmiocie uwielbienia.
Skłonna jestem twierdzić, że miłość dostaje się za nic i jednocześnie niczego nie można dać, aby ją otrzymać.
Gest darowania, dzielenia się z drugą osobą całym światem (bo wszak wraz ze sobą, ofiarowujemy jej wszystko co mamy, również nasze lęki, nadzieje, cały uzbierany przez lata bagaż) jest gestem niezapomnianym i bezcennym, często niedocenionym, odrzuconym lub wzgardzonym.
Dlatego tak bardzo boli, bo dotyka najgłębiej - naszej istoty, najtajniejszego wnętrza.
Miłość jest kapryśna. Przychodzi nie w porę. Wyglądana, nie zjawia się latami. Goniona - umyka.
Kojarzona w marzeniach ze szczęściem i spełnieniem, jest podobna do kwiatu paproci: gdy jej dotkniesz, rozpada się w pył i proch.
Byłażby zatem jedynie tworem naszej wyobraźni?
Nawet jeśli, to za to ją przecież kochamy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy miłosne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy miłosne. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 29 listopada 2010
poniedziałek, 18 października 2010
Listy miłosne
W Wysokich Obcasach, babskim dodatku do Gazety Wyborczej, artykuł dyskretnie zachęcający do zakupu książki "Listy na wyczerpanym papierze", wyboru miłosnej korespondencji Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory.
Minęło kilkanaście lat od Jej śmierci, kilka od śmierci Jego, ale jakoś czuję się zażenowana, czytając zaledwie ten artykuł.
Nie kupię książki. Listy miłosne są z natury rzeczy intymne. Nie chcę tych dwojga podglądać przez dziurkę od klucza.
Zastanawia mnie voyeryzm.
Dlaczego tak bardzo lubimy uszczknąć innym cząstkę ich intymności?
Jak to się dzieje, że taką ogromną popularnością cieszą się zdjęcia i filmy pornograficzne? Tu oczywiście taki przypadek nie zachodzi, nie ma mowy o pornografii, jednak zasada pozostaje niezmienna: odsłanianie czegoś, co powinno być dostępne tylko tym dwojgu.
Człowiek w miłości odkrywa się, naraża na zranienie, niczym ostryga w rozchylonej skorupce (takie porównanie, nie jadłam i nie zamierzam).
Czy to właśnie nas kręci? Cudza słabość?
Nie wierzę, że zbiór kupią ludzie, którzy chcą pięknie pisać do swych ukochanych. Każda miłość stwarza własny język, własny kod i system znaków.
Tych dwoje pasowało do siebie bardzo. Oboje poeci o niezwykłej wręcz wrażliwości, głos mojego pokolenia, bo chociaż starsi ode mnie, ich teksty żyją gdzieś w podświadomości.
Piosenki Osieckiej i Przybory tworzyły nasz PRL-owski świat.
Nie miałam pojęcia o ich związku i teraz, o dziwo, czuję się z czegoś odarta.
Właśnie odarta, nie bogatsza w ploteczkę. O, patrzcie, jak oni romansowali!
Bo oboje byli równie nieszczęśliwi w tej miłości.
By być z nią, on odszedł od żony, jednak zaznał niewiele chwil szczęścia.
Generalnie wciąż za nią gonił i nie mógł schwytać.
Kiedy zaś zrozumiał, że nie dostanie tego, o czym marzy, odszedł.
To się zresztą nie mogło udać. Pytanie: Czy artysta może się żenić z drugim artystą? Doświadczone życiowo ciotki powiedziałyby Wam, że to absurd.
Bo miłość to uczucie, stan chwilowy zaledwie. Małżeństwo czy mówiąc po dzisiejszemu - związek, to instytucja. Nie powinniśmy tych dwóch terminów mylić, a zasady doboru są w obu przypadkach kompletnie różne. Ludzie biorą jedno za drugie i zawodzą się srodze.
Oni też się zawiedli, bo kiedy spróbowali być razem - życzenie nie zmieniło rzeczywostości.
On zakochał się w motylu, a pragnął, żeby motyl podawał mu kapcie i talerz ciepłej zupy.
Co za naiwność u dojrzałego mężczyzny! Myślał, że z miłości do niego, ona się zmieni. Nie zmieniła się.
Dwa lata szczęścia splecionego z udręką kończy konstatacja, że piękne mogą być tylko miłości nieszczęśliwe.
Spełnienie zabija miłość, spłaszcza ją do wymiarów codzienności, zabierając aurę niemożliwości, za którą najbardziej tęsknimy.
Dlatego największe miłości w historii były milościami niespełnionymi.
Dlatego wszystkie bajki kończą się ślubem królewny i szewczyka.
Nie chcemy wiedzieć, co było dalej. Znamy to z autopsji.
Minęło kilkanaście lat od Jej śmierci, kilka od śmierci Jego, ale jakoś czuję się zażenowana, czytając zaledwie ten artykuł.
Nie kupię książki. Listy miłosne są z natury rzeczy intymne. Nie chcę tych dwojga podglądać przez dziurkę od klucza.
Zastanawia mnie voyeryzm.
Dlaczego tak bardzo lubimy uszczknąć innym cząstkę ich intymności?
Jak to się dzieje, że taką ogromną popularnością cieszą się zdjęcia i filmy pornograficzne? Tu oczywiście taki przypadek nie zachodzi, nie ma mowy o pornografii, jednak zasada pozostaje niezmienna: odsłanianie czegoś, co powinno być dostępne tylko tym dwojgu.
Człowiek w miłości odkrywa się, naraża na zranienie, niczym ostryga w rozchylonej skorupce (takie porównanie, nie jadłam i nie zamierzam).
Czy to właśnie nas kręci? Cudza słabość?
Nie wierzę, że zbiór kupią ludzie, którzy chcą pięknie pisać do swych ukochanych. Każda miłość stwarza własny język, własny kod i system znaków.
Tych dwoje pasowało do siebie bardzo. Oboje poeci o niezwykłej wręcz wrażliwości, głos mojego pokolenia, bo chociaż starsi ode mnie, ich teksty żyją gdzieś w podświadomości.
Piosenki Osieckiej i Przybory tworzyły nasz PRL-owski świat.
Nie miałam pojęcia o ich związku i teraz, o dziwo, czuję się z czegoś odarta.
Właśnie odarta, nie bogatsza w ploteczkę. O, patrzcie, jak oni romansowali!
Bo oboje byli równie nieszczęśliwi w tej miłości.
By być z nią, on odszedł od żony, jednak zaznał niewiele chwil szczęścia.
Generalnie wciąż za nią gonił i nie mógł schwytać.
Kiedy zaś zrozumiał, że nie dostanie tego, o czym marzy, odszedł.
To się zresztą nie mogło udać. Pytanie: Czy artysta może się żenić z drugim artystą? Doświadczone życiowo ciotki powiedziałyby Wam, że to absurd.
Bo miłość to uczucie, stan chwilowy zaledwie. Małżeństwo czy mówiąc po dzisiejszemu - związek, to instytucja. Nie powinniśmy tych dwóch terminów mylić, a zasady doboru są w obu przypadkach kompletnie różne. Ludzie biorą jedno za drugie i zawodzą się srodze.
Oni też się zawiedli, bo kiedy spróbowali być razem - życzenie nie zmieniło rzeczywostości.
On zakochał się w motylu, a pragnął, żeby motyl podawał mu kapcie i talerz ciepłej zupy.
Co za naiwność u dojrzałego mężczyzny! Myślał, że z miłości do niego, ona się zmieni. Nie zmieniła się.
Dwa lata szczęścia splecionego z udręką kończy konstatacja, że piękne mogą być tylko miłości nieszczęśliwe.
Spełnienie zabija miłość, spłaszcza ją do wymiarów codzienności, zabierając aurę niemożliwości, za którą najbardziej tęsknimy.
Dlatego największe miłości w historii były milościami niespełnionymi.
Dlatego wszystkie bajki kończą się ślubem królewny i szewczyka.
Nie chcemy wiedzieć, co było dalej. Znamy to z autopsji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)