wtorek, 11 listopada 2014

11 listopada, czyli święto Długiego Weekendu

Poranny spacer uliczkami mojego osiedla.  Cicho, mgliście, sennie. Listopad. 
Święto narodowe, może najważniejsze w roku, nikogo nie podrywa na równe nogi o ósmej rano. I dobrze. 

Ale to samo święto niewielu tylko moich sąsiadów skłoniło do wywieszenia przed domem flagi narodowej. 
Może jeden na dziesięciu jest skłonny przy tej okazji zamanifestować swą przynależność do wspólnoty.  

Nie czujemy jej i nie szanujemy. Nie jesteśmy dumni z naszej historii i naszego języka. Z naszych dokonań i niewątpliwego skoku cywilizacyjnego, który od tamtego 11 listopada 1918 udało nam się dokonać.

Niedługo będziemy obchodzić stulecie odzyskanej wolności, za którą tak wielu naszych rodaków oddało życie, zostało zmuszonych do wieloletniej tułaczki i upokorzeń życia za granicą, straciło dorobek życia. 

Czy rzeczywiście nie potrafimy im za to podziękować nawet tak symbolicznym gestem, jak wywieszenie flagi?

Dla wielu, jak widać 11 listopada to tylko ostatni dzień Długiego Weekendu. To nasze najważniejsze święto narodowe. 

14 komentarzy:

  1. Czy fakt, że nie mam w domu flagi, a co za tym idzie nie mam jej jak wywiesić sprawia, że nie jestem patriotką i nie jestem wdzięczna ludziom, którzy sprawili, iż żyję w wolnym państwie? Szkoda, ale skoro tak to nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Scarlett, mówiłam o moim osiedlu. Tu ludzie mają własne domy. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. No ale do 3 maja już chyba Pani zdobędzie? 2 maja to święto flagi, powinni sprzedawać w różnych miejscach.
      Brak flagi z domu nie jest zjawiskiem stałym i niezmiennym.
      Najlepiej zapytać babci. One zawsze wiedzą skąd się bierze flaga. Ja mam flagę w domu (teraz na balkonie) właśnie dzieki zapobiegliwości obu babć, które te flagi nam podarowały.

      Usuń
    3. O, to piękna tradycja, kupię dla moich synów, którzy się właśnie wynoszą! Dziękuję za podpowiedź!

      Usuń
  2. Nasza flaga wisi cały rok, a Święto 11 listopada uczciliśmy też godnie, dzisiaj św. Marcina więc rogale Marcińskie dostali nasi najbliżsi a także Przyjaciele, jakie to szczęście w dzisiejszym świecie mieć Przyjaciół! Dziękujemy!
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w Warszawie też są rogale marcińskie? Przecież to chyba poznańska tradycja? (tak, poza Poznaniem w innych częsciach wielkopolski, nawet w Bydgoszczy, mozna je kupić, ale są zupełnie inne w smaku i wyglądzie.
      Dopóki nie zamieszkałam w Poznaniu ZUPEŁNIE nie znałam tej tradycji. W Toruniu nigdy czegoś takiego nie było "za moich czasów".

      Usuń
    2. Ja też spożyłam rogala marcińskiego od Jadwigi, smak niebiański! W Poznaniu (i w Warszawie) wiedzą, co dobre!

      Usuń
  3. Myślę, że szczególnie dumni są ci, których przodkowie przyczynili się do tego, że możemy TO święto obchodzić i oni z pewnością flagę wywieszają. Nie wstydzą się flagi także wdzięczni za wolność:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć nie przepadam za narodem amerykańskim (przede wszystkim za niekończącą się hipokryzję, ale to długa historia), to jest jedna rzecz, której im zazdroszczę, którą podziwiam. Szacunek do flagi, do godła swojego kraju. Tam często flaga wisi przed domem cały rok. Nikogo to nie dziwi, dla każdego to jest coś normalnego, coś na porządku dziennym. Odwrotna sytuacja, czyli brak tej flagi na co dzień, często budzi zdziwienie.

    A u nas?
    Też mieszkam w domku jednorodzinnym. I też smutno szalenie, gdy przy okazji świąt narodowych tych flag w okolicy nie widać.
    Ale jak tylko zbliżają się miejscowe derby sportowe, to wszystkie auta i domy udekorowane są barwami klubu. Tak samo, gdy odbywają się jakieś turnieje w naszych sportach "narodowych". Wtedy flagi w jakiś cudowny sposób się odnajdują i oblepia się nimi, co tylko się da.

    Dlaczego tak wielu Polaków "wstydzi" się wywieszać flagę podczas świąt narodowych?
    Niestety też tego nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie wiem. Myślę, ze to może nawet nie tyle wstyd, co brak poczucia związku tych świąt z codziennym życiem Polaków. Złe, jednostronne nauczanie historii, klepanie zamiast zrozumienia i szacunku.

      Usuń
  5. U mnie flaga jest wywieszana przez męża na każde narodowe święto, u najbliższych sąsiadów także wisi, więc jeśli chodzi o moje osiedle, to nie jest źle.
    Wczoraj wybrałam się na nasz Rynek na uroczystość, mąż był w jednej z delegacji (z pracy) składającej kwiaty pod popiersiem Piłsudskiego. Rozczarowało mnie trochę to, że cała ta uroczystość sprowadziła się do paru zdań wygłoszonych przez starostę i właśnie złożenia kwiatów przez tłum delegacji. Orkiestra dęta zagrała kilka pieśni patriotycznych i to na wyraźną prośbę garstki mieszkańców, która się nie rozeszła. Przypuszczam, że gdyby program był bardziej rozbudowany, to i więcej mieszkańców by się zjawiło. Wystarczyłby jakiś dłuższy występ tejże orkiestry czy pokaz grupy rekonstrukcyjnej, która przecież w mieście działa.
    Nie chciałabym wyjść na marudę, ale odniosłam wrażenie, że ta defilada delegacji była w jakimś stopniu powodowana chęcią pokazania się kandydatów przed wyborami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie się Pani nie myli, Pani Paulo! Ale mimo wszystko cieszy to, co Pani pisze! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. Moja kuzynka mieszka w Danii, otrzymała już obywatelstwo duńskie i wywiesza flagę przed domem jak inni Duńczycy w dniu urodzin swoich czy osób z rodziny. A my Polacy nie potrafimy być dumni ze swych symboli nawet w największe święta narodowe.

    OdpowiedzUsuń