sobota, 28 sierpnia 2010

Pies w dom




Kiedy to piszę, u moich stóp na drewnianej podłodze (dywan dziś odebrany z pralni przezornie zwinęliśmy), lekceważąc różowe psie posłanie, ułożyła się do snu dziesięciotygodniowa goldenka. Prezent od męża był zgoła nieoczekiwany, dwa psy w domu to ilość wystarczająca, wszak nie mam trzeciej ręki.
W dodatku szczeniak jest trochę jak niemowlę - fajna zabawa przez chwilę, a potem nieustanne obowiązki. Czy nie o to zresztą w posiadaniu psa chodzi: by mieć się kim opiekować?
Nie wszystkim, to wiemy, jednak nie mówmy przy święcie o rzeczach przykrych.

Moje dwie sznaucerki są trochę skonfundowane faktem pojawienia się gościa: stara poszczekuje groźnie (a ktoby się tam przestraszył), młodsza zwariowała i nie może ochłonąć: Wreszcie będę się miała z kim bawić!

Będą zmiany, nowa lokatorka zaprowadzi je bez dwóch zdań. Będą zasikane podłogi i mnóstwo szczęścia, które taki maluch samym swoim istnieniem wnosi w życie domowe.

Mnie też pozwoliła zaoszczędzić trochę jadu.

Wreszcie zasnęły: bezimienny maluch u moich stóp i Neska w drzwiach. Ich sapanie, niczym ogień na kominku, tworzy dom.

Pies łagodzi obyczaje.

Będzie się wabić Milka.

2 komentarze:

  1. Trzy psy to dużo ale tyle miłości nam nikt nie da, pies nic nie chce tylko micha wody i jedzonko kocha bez warunkowo.Mam Sonię coli tri kolor jest 11 letnia uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już mam tylko dwa... Pozdrawiam!

      Usuń